niedziela, 20 grudnia 2015

#2

Ona była księżniczką. Prawdziwą, z krwią królewską.
Od dawna miała już wybranego księcia, którego nie kochała.
Rodzice uważali, by utrzymać rodzinę królewską, również powiększyć królestwo, ich córka powinna poślubić księcia z sąsiedniego królestwa.
Ona go nienawidziła. Gardziła nim.
Jako gówniarz zawsze rzucał w nią robakami, wywyższał się, traktował innych jak przedmioty.
Ona była inna, pomagała wszystkim wokół, pragnęła szczęścia,miłości i ciepła rodzinnego.
Gdy ukończyła 16 lat, ojciec podarował jej nową straż. Właśnie tam poznała go.
Był zwykłym strażnikiem, który miał za zadanie poświęcić życie dla jej własnego dobra.
Nie chciał się ujawnić, skrywał się pod hełmem i zbroją.
Wiele razy młoda księżniczka prosiła, nawet wydawała rozkazy, by młody chłopak zdjął hełm, nadaremnie.

Nadeszła koronacja dziewczyny.
Zebrało się mnóstwo ludzi.
To własnie tego dnia miała zostać królową i poślubić księcia z sąsiedniego królestwa.
Tego samego dnia mijał rok, odkąd dziewczyna potajemnie spotykała się z strażnikiem.
Nie chciała wychodzić za kogoś, kogo zupełnie nie kochała.

Po rozpoczęciu ceremonii, dziewczyna w błękitnej sukni przemieszczała się przez długi dywan, prowadzący pod ołtarz.
Tam czekała na przybycie księcia.
Potajemnie spoglądała na strażnika z bólem w oczach, jednak wiedziała co powinna zrobić.
Gdy książę już się zjawił i miała rozpocząć się ceremonia zaślubin, dziewczyna wszystko dobrze przemyślała.
W końcu to pytanie.
-Czy Ty, Księżniczko, bierzesz tego o to Księcia za męża?
Młoda dziewczyna bez zawahania odpowiedziała że nie.
Wszyscy byli zdruzgotani. Rodzice dziewczyny przerazili się a młody strażnik był zły na swą ukochaną.
Dziewczyna jak mała rozpieszczona królewna dała Księciu w twarz i opowiedziała wszystkim, dlaczego nie może na niego patrzeć.
Rodzice postanowili ją wydziedziczyć. Musiała natychmiast opuścić królestwo i więcej do niego nie wracać.
Zbiegła więc załamana z ołtarza i upokorzona uciekała. Wtedy młody Strażnik podbiegł do dziewczyny, osłonił ją swoją peleryną i zasłonił tarczą ciosy pomidorów i innych produktów kierowanych w Księżniczkę.
Gdy razem opuścili już teren królestwa, chłopak ujawnił się dziewczynie.
Był dokładnie taki, jak go sobie wyobrażała.
Przytulili się do siebie, płakali, jednak cieszyli się, że są teraz wolni.
Młody Książę, nie mógł uwierzyć, że nie może uszczęśliwić Księżniczki w której od zawsze się kochał.
Nie mógł znieść tego, że zwykły strażnik obdarzył ją większą miłością niż on.
Wtedy rozległ się strzał, jednak nikt nie poniósł żadnych obrażeń.
Młody Strażnik cudem uniknął śmierci, gdyż księżniczka w mgnieniu oka zasłoniła ich tarczą.

Niemal od razu przed Zamczyskiem pojawili się wszyscy zgromadzeni. Królewska Para przyjrzała się młodemu strażnikowi nie dowierzając własnym oczom.
Okazało się, że młody strażnik również był księciem.
Należał do największego królestwa, jednak uciekł, w poszukiwaniu normalnego życia, aż trafił tutaj.


Kilka tygodni później nastąpiła ponowna koronacja poprzedzona zaślubinami Księżniczki i Strażnika.
Młodzi żyli razem długo i szczęśliwie.


wtorek, 17 listopada 2015

#1

Byli razem od kilku miesięcy.
Po jej tragicznym wypadku chłopak chodził za nią, prosił ją, by z nim była,aż w końcu się zgodziła.
Chodził przygnębiony, obwiniał się za to, co się stało.

Znali się wcześniej, a jedna impreza zmieniła jej życie na zawsze.
Wcześniej uważał ją jak młodszą koleżankę ze szkoły, którą widywał na imprezach. Zamieniali czasem kilka zdań, czasem nawet dłuższa rozmowa.
Uważał ją za pozytywną osobę, nawet zaczynała mu się podobać. Wciąż była uśmiechnięta,pogodna. To ona była tą osobą, przy której nawet przygnębiony człowiek stawał się szczęśliwy.
Zawsze podziwiał ją z daleka. Mimo, iż był uważany za Najprzystojniejszego, bał się podejść, zagadać.
Pewnego dnia, dziewczyna sama do niego podeszła i zapytała, czy zobaczą się razem na wieczornej imprezie, bo chciałaby z nim porozmawiać.
On również podobał jej się odkąd tylko poznali się na pierwszej wspólnej imprezie.
Dziewczyna zerkała na niego z nadzieją, że jest dla niej jakaś szansa.
Mimo swojego pogodnego ducha dziewczyna była bardzo skromna i nieśmiała.
Należała do ubogiej rodziny, jednak wcale się z tym nie kryła, nie wstydziła się tego.

Wieczorem, tego samego dnia, w domu jednego ze znajomych obojga młodych odbyła się huczna impreza, z okazji urodzin gospodarza.
Mnóstwo ludzi zebrało się na niej, by wspólnie poimprezować.
Dziewczyna tego dnia nie czuła się najlepiej, jednak mimo to, poszła by spotkać się ze swoim Ukochanym.
Chłopak podekscytowany zaczął imprezować trochę wcześniej.
Gdy już się odnaleźli, dziewczyna wahała się, czy powiedzieć chłopakowi prawdę.
Wyprowadziła go z domu,kierując się na parking, gdzie muzyka była zagłuszona przez szum drzew.
Oparła się o jeden z samochodów i skrępowana zaczęła rozmowę.
Wtedy chłopak nie wytrzymał, przerwał jej i pocałował ją.
Dziewczyna liczyła, że będą razem, że wszystko się ułoży, że będzie szczęśliwa.
Wrócili na imprezę razem, już jako para, nie przyjaciele, czy koledzy z imprezy.
Balowali jeszcze kilka godzin, aż wybiła 4:40.
Wtedy dziewczyna chciała wracać.
Przyjechała swoim samochodem, z nadzieją, że nic nie będzie pić, by bezpiecznie wrócić do domu.
Dała się jednak namówić swojemu chłopakowi. Czuła się na siłach, by prowadzić.
Postanowiła, że odwiezie swojego chłopaka, następnie sama pojedzie do domu.

Jechali dość ostrożnie, powoli. Dziewczyna bała się, jednak nie okazała tego.
Chłopak w pewnym momencie docisnął jej małą stopę do pedała gazu i zaczął szarpać się z nią, by pozwoliła mu poprowadzić kierownicą.
Oboje młodych szybko stracili panowanie nad kierownicą, co spowodowało wypadek.

Chłopak po kilku dniach pobytu w szpitalu wyszedł bez szwanku.
Dziewczyna jednak pod wpływem wypadku straciła wzrok. Na tyle dobrze, że widziała coś.
Widziała przez mgłę, ale hej!
Dla niej nadal istniała nadzieja, że będzie mogła znów widzieć.
Chłopak się załamał.
Pamiętał wszystko z tej imprezy.
Wiedział, że to jego wina.
Chciał poprosić rodziców, by mogli opłacić dziewczynie operację, jej nie było na to stać.
Starsi chłopaka oddalili się od niego, gdy dowiedzieli się, że to on spowodował wypadek.
Chłopak był zdany na siebie.
Jednak za wszelką cenę nie chciał zostawić dziewczyny samej.
Ona wiele razy powtarzała mu, że wszystko będzie dobrze, że jakoś to sobie poukłada.
Chciała go zostawić, zrobiła to kilka razy, jednak on wytrwale przy niej zostawał.
Musiał jej to wynagrodzić.
Dziewczyna wiedziała, że jest teraz kaleką. Wiedziała, że nie stworzy chłopakowi szczęśliwego związku, w dalszym życiu szczęśliwej rodziny.
Nocami płakała. Nie pamiętała co wydarzyło się tamtej nocy.

Pewnego dnia chłopak zabrał dziewczynę nad rzekę. 
Siedzieli razem na starym pomoście. Przytuleni do siebie czuli się szczęśliwi.
Dziewczyna patrzyła pusto przed siebie, próbując wyłapać jak najwięcej szczegółów z widoku, jaki widzi.
Chłopak również był zagapiony. Myślał, jak ma jej to powiedzieć, co może dla niej zrobić.
Ona czuła, że coś leży na jego sercu. Chciała jakoś mu pomóc.
W końcu chłopak nie wytrzymał.
Powiedział jej prawdę, płacząc przy tym jak małe dziecko.
Wiele razy ją przepraszał, dusił się własnymi łzami.
Dziewczyna uspokoiła go. Otarła jego łzy, przymknęła oczy, uśmiechnęła się.
Chłopak wtedy nie wytrzymał. Przytulił ją do swojego serca, znów pogrążając się w smutku.

Kilka dni później dziewczyna otrzymała wiadomość, że znów będzie mogła widzieć.
Przepełniona radością próbowała dodzwonić się do swojego chłopaka, jednak wciąż odpowiadała jej poczta głosowa.
Jej brat zawiózł ją do domu chłopaka.
Dziewczyna z radością pukała do drzwi jego mieszkania, aż w końcu drzwi otworzyła jej załamana matka chłopaka.
Dziewczyna zdezorientowana weszła do środka, gdzie starsza kobieta wyjawiła jej prawdę.
Wiedziała, że dziewczyna nie widzi, więc przeczytała list, pozostawiony przez syna.

Droga Mamo, Tato.
Jeśli to czytacie, ja pewnie już nie żyję. Chcę wam powiedzieć, że żałuję tego, jak Ją potraktowałem. Musiałem przy niej być, gdy nie widziała. Nie mogłem jej tak zostawić. Jednak ten żal, rozsadzał mnie od środka. Powiedzcie Jej, że ten pomost, będzie jej o mnie przypominał, możliwe, że znajdzie tam moje ślady krwi.
Nie chciałem tego zrobić, jednak to było silniejsze ode mnie.
Nie kocham jej! Słyszycie?! Nie kocham! Niech mnie znienawidzi, ale taka jest prawda!
A moje oczy.. Jeśli będą sprawne, niech je weźmie. Przynajmniej tak jej się odwdzięczę.
Pozdrawiam, Wasz Syn.


Dziewczyna popłakała się.
Wybiegła z domu chłopaka natrafiając po drodze na różne przeszkody, kanty stołów, czy mebli. Wbiegła prosto w ramiona brata zapłakana prosząc, by zawiózł ją nad rzekę, gdzie znajduje się stary pomost. Brat bez zbędnych wyjaśnień ruszył z piskiem we wskazane miejsce.

Gdy już dotarli, dziewczyna wybiegła z auta i popędziła na pomost. Przez mgłę widziała, siedzącą na nim postać.
Przyjrzała się dokładniej. To był on! Patrzył na nią! Żył! 
Więc czyje oczy dostała?
Nie ważne!
Ważne, że on tam siedział! Czekał na nią!

Nie chciał, by ona się z nim męczyła. Chciał, by żyła w spokoju, szczęściu i radości.
On chciał zatracić się w swoim smutku.
Jednak dla niej to nie było istotne.
Rzuciła mu się w ramiona i skarciła za to, że chciał ją opuścić.


Wprowadzenie

Witam!
W sumie nie chce mi się pisać tego posta, ale mus to mus.

Będę tutaj zamieszczać jedno-rozdziałowe historyjki. Jeśli jakaś komuś przypadnie do gustu (nie tylko jednej osobie, lecz większej ilości) możliwe będę pisała do nich dalsze rozdziały.

To chyba tyle jak na razie.
A ja zabieram się za #1 :p

Dozobaczenia!